Siedziała w swym fotelu z rozpaloną i wzburzoną twarzą.
— Ach, dziewczęta! — wykrzyknęła. — Co na to powiecie? Ja stanęłam!
— Co? — zawołały.
— Doprawdy stanęłam! Stałam na nogach o własnej sile.
Obie siostrzyczki tak były zadziwione, że nie mogły mówić, więc Kasia wyjaśniała im dalej.
— Widzicie, to się stało nagle. Naraz doznałam uczucia, że stanę, gdy spróbuję, i prawie zanim pomyślałam, wydobywszy się z fotela, stanęłam. Tylko trzymałam się mocno poręczy. Taki mnie strach ogarnął, że sama nie wiem, jak powróciłam na fotel. Ach dziewczęta! — Ukrywszy twarz w rękach, Kasia płakała.
— Czy myślicie, że będę mogła to jeszcze powtórzyć? — spytała, patrząc wilgotnymi oczami.
— Ma się rozumieć — rzekła Józia, a Elżbietka tańczyła wokół, wołając troskliwie:
— Bądź ostrożna, bądź uważna!
Kasia spróbowała raz jeszcze, ale było już po wszystkim: nie mogła się ruszyć z fotela i zaczęła pytać siebie, czy to nie było snem.