— Doskonale.
Rozdział szósty. Serdeczne przyjaciółki
— Ciotko Izo, czy mogę poprosić Imogenę Clark, żeby spędziła u nas niedzielę? — zawołała Kasia, wpadając do domu pewnego popołudnia.
— Któż to jest Imogena Clark? Nigdy jeszcze nie słyszałam jej nazwiska — odpowiedziała ciotka.
— Ach, to najmilsza w świecie dziewczynka! Krótko chodziła do szkoły pani Knight, ale się bardzo przyjaźniłyśmy. To zupełna piękność, ciotko Izo. Ręce ma białe jak śnieg i nie większe jak to. Taka szczupła jest w pasie, jak żadna z uczennic, i przy tym tak prawdziwie dobra, i taka poświęcająca się, i niesamolubna. Wątpię, żeby miała choć odrobinę przyjemności w domu! Pozwól mi ją zaprosić!
— Skąd wiesz, że jest taka dobra i poświęcająca się, skoro ją krótko znałaś? — zapytała ciotka Iza niezbyt obiecującym tonem.
— Ona mi wszystko mówi! My teraz zawsze przechadzamy się z sobą w czasie przerw. Wszystko o niej wiem i taka jest miła! Jej ojciec był bardzo bogaty, ale teraz są biedni i Imogenie naprawiano dwa razy buciki tej zimy. Zdaje mi się, że ona jest kwiatkiem swej rodziny. Nie możesz sobie ciotko wyobrazić, jak ją kocham! — mówiła Kasia sentymentalnie.
— To prawda, nie mogę — odparła ciotka Iza — nigdy nie mogłam znieść twoich nagłych przyjaźni i wolałabym, żebyś nie zapraszała tej Imogeny czy jak się tam nazywa, dopóki nie znajdę sposobności zapytać kogoś o nią.
Kasia załamała ręce z rozpaczą.
— Ach ciotko Izo! — zawołała — Imogena wie, że przyszłam prosić cię o to i stoi teraz w bramie, czekając na odpowiedź. Pozwól tylko ten jeden raz! Tak się strasznie będę wstydziła, jeśli nie pozwolisz!