— Ach mów dalej, co się potem stało?

— Po co dzieci poszły do bawialnego pokoju? — zapytał doktor Carr ciotkę Izę, którą zastał w jadalni.

— Do bawialnego pokoju! — gniewnie wykrzyknęła panna Iza. — Co one tam robią? —- Idąc do drzwi, wołała już z daleka:

— Dzieci, co robicie w bawialnym pokoju? Wyjdźcie zaraz! Myślałam, że się bawicie na dworze.

— Imogenę głowa boli — bąknęła Kasia.

Wszystkie trzy dziewczynki weszły do przedsionka, Kasia i Józia przerażone i nawet bogini, która oczarowała rozbójnika, była nieco zbita z tropu.

— Przykro mi z tego powodu — rzekła cierpko ciotka Iza — musisz być żółciowa53, może chcesz trochę kamfory lub czegoś innego?

— Nie, dziękuję pani — odpowiedziała pokornie Imogena i szepnęła do Kasi — zdaje mi się, że twoja ciotka jest nie bardzo miła, zupełnie podobna do tej starej Jakimy, o której wam opowiadałam, że mieszkała w jaskini rozbójników i zajmowała się kuchnią. Czy pamiętacie?

— Jesteś bardzo niegrzeczna — z gniewem odezwała się Kasia.

— O nie unoś się, moja droga, nie bierz tego tak bardzo do serca — rzekła słodko Imogena — wszak ci wiadomo, że nie od nas to zależy, czy mamy przyjemnych krewnych.