— Ależ ja się nie mogę podnieść! — wykrzyknęła z przestrachem.

— Boję się, że sobie coś zwichnęłaś — rzekła ciotka Iza, również przelękniona. — Poleż chwilkę spokojnie, moja droga, zanim znów spróbujesz wstać. Ach, otóż i doktor! Jakże jestem rada63! — I wyszła go przywitać; nie był to pan Carr, tylko doktor Alsopp mieszkający w bliskim sąsiedztwie.

— Tak mnie to uspakaja, że pan przyszedł — rzekła ciotka Iza — mój brat wyjechał z miasta i nie wróci do jutra, a jedna z dziewczynek nieszczęśliwie upadła.

Doktor Alsopp usiadł przy sofie i mierzył puls Kasi, potem zaczął ją opukiwać.

— Czy możesz poruszyć tą nogą? — zapytał.

Kasia zrobiła słaby ruch.

— A tą?

Poruszenie było jeszcze słabsze.

— Czy cię boli? — zapytał doktor Alsopp, widząc cierpienie na jej twarzy.

— Trochę — odpowiedziała, z trudnością powstrzymując się od płaczu.