— Najpierw lekcja cierpliwości: jedno z najcięższych zadań. Nie można nauczyć się jej wiele od razu, ale każda odrobina wyuczona na pamięć, ułatwi następną odrobinę. Dalej, lekcja wesołości, lekcja brania rzeczy z dobrej strony.

— Czasami nie ma dobrej strony — zauważyła żałośnie Kasia.

— Owszem, zawsze jest, każda rzecz na świecie ma swoją rękojeść67. Czy nie wiedziałaś tego? Z jednej strony, jeżeli ją weźmiesz w rękę, jest ona gładka: rzecz staje się jasna i łatwa. Ale gdy uchwycisz za ostrą stronę, skaleczy cię, a rzecz będzie trudna do podniesienia. Niektóre osoby mają zwyczaj brać zawsze za ostrą część.

— Czy ciotka Iza jest rzeczą? — spytała Kasia, a kuzynka Helena cieszyła się, że słyszy ją śmiejącą się.

— Tak, ciotka Iza jest rzeczą i ma gładką, przyjemną stronę, tylko spróbuj ją znaleźć. Dzieci są także rzeczami w pewnym znaczeniu. Wszystkie ich części różnią się między sobą. Wiadomo ci, że ludzie nie są tak jednakowi jak czerwone doniczki do kwiatów. Musimy odczuwać i zgadywać, jaki ktoś jest, zanim go poznamy i zrozumiemy, czym go ująć i jak można go poprowadzić. To bardzo zajmujące i radzę ci spróbować: próbując, nauczysz się różnych rzeczy, które ci pomogą dopomagać innym.

— Gdybym tylko mogła! — westchnęła Kasia. — Czy są jeszcze inne lekcje w tej szkole, kuzynko Heleno?

— Jest jeszcze lekcja nadziei: ta klasa ma nawet wielu nauczycieli. Jednym z nich jest słońce. Cały dzień siedzi za oknem, czekając sposobności, żeby się wsunąć i ogarnąć swego ucznia. To znakomity nauczyciel, gdybym była tobą, nie chciałabym go wyganiać. Co rano, budząc się, mówiłabym sobie: „Skoro tak powiada papa, to odzyskam zdrowie, może to nastąpi jutro? A jeżeliby dzisiejszy dzień miał być ostatnim mojej choroby, niechaj go spędzę pięknie i niech uczynię mój pokój tak przyjemnym, żeby go wszyscy wspominali chętnie”. Jest jeszcze lekcja porządku. Wiesz, że szkolne pokoje muszą być utrzymywane w ładzie: chora osoba powinna być świeża i powabna jak róża.

— Ale to taki kłopot! — wymawiała się Kasia. — Ty z pewnością nie wiesz, co to za nudy zawsze być czystą i porządną, bo nigdy nie byłaś niedbała jak ja, kuzynko Heleno, ty się urodziłaś porządna.

— Doprawdy? — rzekła Helena. — Dobrze, moja Kasiu, nie będziemy się spierać, tylko ci opowiem historię o znanej mi kiedyś dziewczynce, która nie urodziła się porządną.

— Opowiedz! — zawołała Kasia radośnie. Helena już wywarła na nią dobry wpływ, stała się bowiem weselsza i mniej obojętna.