Kuzynka Helena mówiła więc dalej:
— Ta dziewczynka, gdy była młoda, lubiła skakać, biegać, jeździć konno i bawić się wesoło. Pewnego dnia przytrafiło jej się coś smutnego, jakiś wypadek i powiedziano jej, że będzie musiała do końca życia leżeć i cierpieć na bóle w krzyżu, że nigdy już nie będzie chodzić ani robić tego wszystkiego, co ją tak bawiło.
— Zupełnie tak samo jak my obie — szepnęła Kasia, chwytając Helenę za rękę.
— Ze mną jest podobieństwo, ale z tobą nie tak bardzo, bo jak ci wiadomo, papa ma nadzieję że ty będziesz zdrowa lada dzień. Owa dziewczynka niewiele sobie z tego robiła, gdy jej pierwszy raz to powiedziano, bo czuła się tak chora, że była pewna, iż umrze. Ale gdy się jej stan polepszył i zaczęła myśleć o długim życiu, jakie ją czeka, było jej jeszcze gorzej niż wówczas, kiedy bardzo cierpiała. Taki ją ogarnął smutek, że nie dbała o to, co się wokół niej dzieje ani jak co wygląda. Nie miała ciotki Izy, żeby wszystkiego doglądała, więc jej pokój był w okropnym stanie — pełno tam było kurzu, nieładu, brudnych łyżek i flaszek od lekarstw. Rolety trzymała pospuszczane, włosy jej się jeżyły na głowie i w ogóle przedstawiała bardzo ponury obraz. Ta dziewczynka miała ukochanego, starego ojca, który przychodził co dzień i przesiadywał przy jej łóżku. Pewnego ranka rzekł:
„Moja córko, mam obawę, że będziesz musiała długi czas żyć w tym pokoju, otóż chciałbym, żebyś coś zrobiła ze względu na mnie”.
„Co takiego?” — spytała, dziwiąc się, że może coś jeszcze uczynić dla kogoś.
„Chciałbym, żebyś wyrzuciła wszystkie flaszki z lekarstwami i uczyniła ten pokój ładnym i przyjemnym dla mnie, żebym tu mógł przychodzić i siedzieć. Widzisz, ja tu będę spędzał dużo czasu, a nie cierpię kurzu ani ciemności. Lubię widzieć kwiaty na stole i promienie słoneczne w oknie. Czy zrobisz to dla mojej przyjemności?”
„Dobrze” — odparła dziewczyna, ale z westchnieniem i boję się, że pomyślała, iż jej to sprawi okropny kłopot.
„Chciałbym jeszcze jedną rzecz — żebyś ładnie wyglądała. Czy kaftaniki i szlafroczki nie mogą być tak zgrabnie zrobione jak suknie? Gdy chora kobieta nie jest schludna, przedstawia niemiły obraz. Dla mojej przyjemności poślij po coś eleganckiego i niech cię znowu widzę pięknie wyglądającą. Nie mogę tego znieść, żeby moja Helenka była zaniedbana”.
— Helenka! — wykrzyknęła Kasia, robiąc wielkie oczy. — Czy to ty byłaś?