— Cicho, Filipku — rzekła Józia surowo, potem rozdała pończochy trzymane dotąd w ręku i wszyscy przystąpili do rozwieszania.

Henryś powiesił swoją z jednej strony kominka, a Joasia z drugiej, naprzeciwko. Józia i Filipek umieścili swoje na dwóch lichtarzach na biurku — jedną obok drugiej.

— Ja swoją powieszę tuż przy Kasi, żeby ją mogła najpierw zobaczyć z rana — rzekła Elżbietka, zawieszając pończochy na słupku od łóżka.

Następnie wszyscy usiedli wokół ognia, żeby napisać swe życzenia na kawałkach papieru i zobaczyć, który się spali, a który wyleci przez komin. Jeżeli frunie w górę, będzie to znakiem, że święty Mikołaj otrzymał go i przyśle żądane rzeczy.

Joasia pragnęła sanek i serwisu do herbaty dla lalek, i dalszego ciągu szwajcarskiego Robinsona68.

Lista Henrysia brzmiał tak:

Ciastko ze śliwkami.

Nowa Biblia.

Henryś i Łucja

Kalejdoskop.