Wszystko, co się podoba świętemu Mikołajowi.

Napisawszy te listy, wrzucili je w ogień, który właśnie w tejże chwili zamigotał i papiery znikły, ale nikt nie widział, jak się to stało. Joasia utrzymywała, że poleciały w komin, lecz Henryś zaprzeczał.

Filipek wrzucił swoją kartkę bardzo uroczyście: paliła się chwilę, a potem obróciła się w popiół.

— Widzisz, nic nie dostaniesz — powiedział Henryś. — Cóżeś ty napisał Filipku?

— Tylko: „Filipek Carr”.

Dzieci roześmiały się na cały głos.

— Ja napisałam teczkę, ale kartka spaliła się! — smutno rzekła Elżbietka.

Kasia wybuchnęła śmiechem, usłyszawszy to.

Następnie Józia odczytała:

Walka i zwycięstwo.