— Do mnie? — zawołała Józia z wielkim zadziwieniem. Zamknęła drzwi i położyła list na stole.
— Jakże to zabawne! — wykrzyknęła, spojrzawszy na biało-zieloną kopertę. Było w niej coś twardego. Gdy złamała pieczątkę, wypadła zielona, aksamitna poduszeczka do szpilek w kształcie liścia koniczyny z ogonkiem z drutu okręconego zielonym jedwabiem. Do poduszeczki przypięty był papier z tym wierszem:
Jedni róży zazdroszczą szkarłatów,
Inni lubią lilii prątki69 wiotkie,
Ja zaś wolę od tych świetnych kwiatów
Skrytą w cieniu drobniutką stokrotkę.
Jednych — kruków zachwycają szpony,
Inni lubią śnieżyste łabędzie,
Dla mnie zawsze ulubiony
Szaropióry, skromny wróbel będzie.