— Pan w Gródku Jagiellońskim był?

Nieznajomy zmierzył go przerażonym spojrzeniem.

— Gdzie?

— Pytam, czy pan w Gródku Jagiellońskim był?

— Nie rozumiem... Pan szuka ze mną jakiejś zaczepki?...

— Nie szukam żadnej zaczepki! Zapytuję! Pan w Gródku Jagiellońskim był?

— Dajmy na to, że byłem...

— Tu nie może być wątpliwości. Był czy nie był?

— Byłem.

— Aha! Więc to pan!!! — wykrzyknął apoplektycznie98 wuj z Wileńskiego i wymierzył nieznajomemu siarczysty policzek. Po czym powrócił do stolika, usiadł, rozłożył serwetę i sięgając po sztućce, rzekł do mnie szeptem: