— Proszę mi nie utrudniać urzędowania. Imię i nazwisko?
— Genowefa Nagniotek.
— Zamieszkała?
— Ojej... Przecież codziennie mówię, że tutaj.
— Dobrze. Chcesz otworzyć drzwi wejściowe?
— Tak. Oj... Niechże pan da ten klucz.
— A podanie jest?
— Proszę pana, panienka dzwoni i dzwoni. Widocznie musi wejść do mieszkania!!! A pan się bawi.
Teraz emeryt zatrząsł się z gniewu:
— Tu nikt się nie bawi! Trzydzieści lat tak pracowałem. Podanie złożyć na piśmie i bez gadania, bo prośby nie uwzględnię. Pan naczelnik wybaczy, że tak się uniosłem.