— Jak się nazywa?

— Rozenbaum.

— To jak może być w porządku?

— Bo jej co do babek nic nie mogą udowodnić103.

— Nie rozumiem.

— Widzi pan: ona pochodzi z podrzutków...

— Powiedz mi pan, jaki pan miał tam interes?

Gruby pan rozejrzał się po tropikalnym otoczeniu i odparł z głębokim westchnieniem:

— Wstyd powiedzieć w takim ukropnym klimacie: miałem ślizgawkę...

— To był dobry interes?