— Zimą słaby, ale latem bardzo dobry.
— Nie rozumiem.
— Widzi pan, zimą to na mnie nakładali takie podatki, że musiałem dużo dokładać, ale latem, jak nie miałem żadnej frekwencji, to żadnych podatków nie płaciłem i wtedy prawie nic się nie traciło.
— Ach! Czasy, czasy... Powiedz mi pan, czy na Madagaskarze jest już więcej nas, czy więcej tubylców?
— My jesteśmy w większości...
— To jak się pan zapatrujesz na sprawy mniejszości narodowej?
Obaj panowie z dumą się wyprostowali i zaczęli rzucać dookoła siebie groźne spojrzenia.
— No... nie ma co... Jak pan myśli? Numerus clausus104 wprowadzimy?
— Pewnie... I wie pan co... Po co mamy z niemi się bawić. Od razu niech mają osobne ławki!!!105
— A co pan myśli o murzyńskich sklepach?