— I co?

— On się z nią znowu ożenił...

— Chciałbym zbadać całą tę sprawę skrupulatnie. Czy jest w tej chwili w centrali doweselań?...

— Zaraz sprawdzę...

Szef departamentu szybko podszedł do telefonu i nakręcił numer:

— Hallo... Hallo... Proszę z centralą doweselań... Kancelarię poczekalni... Czy jest tam Walenty Klipa?... Pacjent cierpiący na chroniczny smutek... Karta doweselań wystawiona w Pińsku. Jest... Na jakim oddziale?... Co?... Piosenki kabaretowe?... Czyście zwariowali? Przecież to półanalfabeta... Proszę mi natychmiast dać kierownika przychodni.

Minister srożył się i złościł:

— No, widzi pan, jakie to porządki u pana panują... Nie ma co...

— Panie naczelniku, przybywamy z panem ministrem na inspekcję...

Szef departamentu odwiesił słuchawkę zdenerwowany. Minister łypnął okiem bardzo złośliwie.