— Jak to nie miał pan gdzie postawić?
— Gdzie nie postawiłem, to żona we mnie tym radiem rzucała.
Dyrektor departamentu zwrócił się do ministra, który wyjął właśnie chustkę i zdenerwowany ocierał pot z czoła, i rzekł do pacjenta:
— Co tu z panem robić? A jak się biją, to pan się śmieje, albo jak kota za ogon dla hecy wywiesić na sznurku, to bawi to pana?
— Ta gdzieby, panie ministrze, ja z kulturą obeznany...
Wszystkim opadły ręce.
Zapadła głucha chwila milczenia, wreszcie minister wydał wyrok:
— Nie ma co... Ministerstwo humoru jest po to, żeby nie było ludzi smutnych. Musimy pana odsmucić. Sprowadzi się tutaj pańską żonę z Pińska.
— To mnie nie doweseli.
— Po pół roku żonę odeśle się z powrotem... Od razu pan będzie weselszy.