— Hallo? Jaki kupiec? Jaki Fulkensztajn? Pytam, czy to pogotowie brydżowe?
Dla odmiany w słuchawce odezwał się bas:
— Hallo? Pan się pyta, czy to pogotowie brydżowe? Owszem!
— Czy mogą panowie natychmiast przysłać mi na Elektoralną piętnaście jednego gracza w smokingu po siedem pięćdziesiąt za godzinę?
— Siedem pięćdziesiąt? Na długo?
— Z kolacją.
— Przyjedzie.
Po godzinie zjawił się u pana inżyniera Z. mały rudy Żydek. Goście już byli w salonie. Rozległ się dzwonek. Pan inżynier pobiegł pośpiesznie do korytarza. W drzwiach stał mały rudy Żydek w smokingu i cyklistówce.
— Pan do kogo?
— Pogotowie brydżowe.