— Zawód?

— Karzełek do wszystkiego.

Śmigus

Stefan Trzebieniec, mały i miły chłopczyk (lat 56), wyszedł w drugie święto Wielkanocy do restauracji bez żadnej opieki. Rozejrzał się po sali i podreptał do stolika. Usiadł, rozparł się jak dorosły, poprawił swoje siwe włosy, wyjął z kieszeni mały ręczny dzwonek, taki, jakie noszą szwajcarskie krówki na opakowaniach niemieckiej czekolady, i zaczął dzwonić nim na kelnera...

— Słucham pana?!

— Proszę podać mi szklankę z wodą.

— Wyszy46 oryginalne?

— Nie.

— Łostromecko47?

— Nie: magistracką!