Żeby zatrzeć przykre wrażenie, zaczął głośno domagać się wykałaczek.
Spojrzał znowu na koronkową starszą damę, która ciągle jeszcze jadła raki. Był zalany, więc przyszedł mu szatański pomysł do pijanej głowy: chlust!... i oblał ją wodą z tej szklanki po zębach.
— Hi... hi... hi... Dzisiaj drugie święto. Szanowna Pani nie może się obrazić: Śmigus mamy.
Awantura. Protokół. Sąd grodzki skazał go na 50 zł grzywny.
Ludzie w mundurkach
Ulica Marszałkowska była widownią niebywałego zjawiska. Liczni przechodnie zwrócili uwagę na poważnego pana w meloniku, który szedł sobie zupełnie nago, opędzając się od uliczników gałązką choiny. Poza tym trzymał w dłoni jakąś małą, płaską książeczkę, która była jego jedynym nakryciem. Naturalnie, najbliższy posterunkowy, zainteresowany tak niecodziennym zjawiskiem, zaprosił go natychmiast na krótki cercle50 towarzyski do sąsiedniej bramy.
— Wariackie papiery są?
— Nie. Jestem przy zdrowych zmysłach, ale nie mam zamiaru obrazić moralności publicznej, a oto mój dowód osobisty. — To mówiąc, podał z gracją posterunkowemu ową płaską książeczkę i zaczął wachlować się gałązką.
Widząc taką uprzejmość i brak wszelkiego oporu, policjant nakrył go własną peleryną i zaprosił na krótką przejażdżkę dorożką do najbliższego komisariatu.
— Okradli pana?