wychodzi z podwórza, staje na stołku. Głośno niczym marszelik-wodzirej, śpiewa
„Nasz pan weselny Sender rzekł:
Dziś do mnie wstęp ma każdy człek,
Kto w progach moich stanie,
Dziesięć groszy wnet dostanie.”
ŻEBRACY
biegną szybko do dworu, popychając się nawzajem i krzyczą
Dziesięć groszy! Dziesięć groszy!
Plac pustoszeje. Pozostaje na nim tylko Lea, Gitel, Basia i ociemniała staruszka.