chwyta Leę

Nie potrzebuję jałmużny. Chcę tylko, żebyś zatańczyła ze mną. Choćby raz. Czterdzieści lat, jak nie tańczyłam. Ojej, jak potrafiłam za młodu tańczyć. To był taniec. Lea obejmuje staruszkę i wykonuje kilka obrotów. Ta nie puszcza jej, prosi Jeszcze! Jeszcze! obracają się znowu, staruszka z zapartym tchem, histerycznie Jeszcze! Jeszcze raz!

Gitel siłą odprowadza starą na podwórze, wraca i razem z Basią wyprowadzają Leę na ganek i ustawiają na krześle. Służba zabiera stoły i zamyka bramę.

FRADE

Leinko, jesteś blada jak ściana! Jesteś zmęczona?

LEA

z zamkniętymi oczami, z głową odrzuconą do tyłu, mówi jakby przez sen

Otoczyły mnie, objęły, przyciskały się do mnie. Wyciągały do mnie swoje zimne, kościste palce. W głowie mi się kręciło. W sercu miałam słabość. A potem ktoś uniósł mnie w górę i poniósł daleko, daleko...

BASIA

przestraszona