— Nie chcesz leniwych, niech będą knysze122.

— Z czym? Z kaszą?

— Też mi. Z kaszą to już będą placki kaszane, a nie knysze.

— To mogło się wylęgnąć tylko w twojej, męskiej łepetynie.

— Może być, że ty się na tym znasz lepiej. Nie będę się spierał. Zapomniałem wymienić ryby smażone na maśle. Co o tym sądzisz?

— Wszystkiego mu się zachciewa! Karasie ci już w głowie?

— Może być karp. Nie zaszkodzi lin. Szczupakiem też człowiek się nie otruje. A gdyby nawet znalazły się zwykłe płotki, to też z tego powodu nie rozwiodę się z tobą. Grunt, aby tylko były dobrze usmażone.

— A to ci głodomór! Boję się, że nie odmówisz spożycia samych kartofli z pieprzną ikrą śledzi.

— Z największą przyjemnością. Aby tylko po nich były jakieś placuszki.

— Kiszka bez dna! Zapewne myślisz o blinach?