Żydzi wysłuchali go z gorzkim uśmiechem na ustach, westchnęli i odpowiedzieli:
— Owszem, rebe ma rację, ale mimo to niech rebe siada z nami na wóz, i jedźmy razem. Proszę posłuchać. Jedzie rebe z nami i to szybko!
— Pojechać? Dokąd? Po co? Z jakiego powodu?
Na nic jednak zdały się słowa reb Juzipla. Za chwilę i oni już byli po tamtej stronie miasta.
Wróciwszy do domu, do raju, do łaziebnego i łaziebnej, zastał ich wielce zatroskanych. Zbierało im się na płacz.
— Czym się tak przejmujecie, dzieci?
— Jak to — odpowiadają — nie wiecie, co się dzieje? Dopiero co była tu Hopka.
— Jaka Hopka?
— Ta gojka, co to w sobotę gasi świece. Opowiadała nam takie straszne rzeczy, że włosy stają dęba na głowie.
I Adam i Ewa zaczynają naraz mówić. Jedno stara się wyprzedzić drugie. Przekazują rebemu te wszystkie okropności z miasta, których naopowiadała im Hopka.