D. Młody prządca złota: Noach Strugacz
Jednego Pan Bóg obdarza słodkim głosem do śpiewania, drugiego rękami do grania, a trzeciego nogami do tańczenia. Noacha, syna Naftalego, natura obdarzyła talentem strugania — rzeźbienia.
Jako dziecko Noach nieraz obrywał od ojca. Twarz miał często posiniaczoną od jego uderzeń i uszczypnięć matki, która przy tym nie omieszkała narzekać:
— Co za naturę ma ten chłopak? Dzień i noc, a on tylko dłubie, kraje i struga.
Aby wybić chłopakowi z głowy struganie, oddali go na naukę do chederu365. Upomnieli też rebego366, aby połamał mu ręce, jeśli tylko zauważy, że trzyma w nich scyzoryk. Niech się lepiej przykłada do nauki. Ale nauka nie szła chłopcu do głowy. Z chederu wyszedł z małym zasobem wiedzy, ale za to z mistrzowskim opanowaniem sztuki strugania. Strugał i rzeźbił wszystko, co widział. Znaleźli się w Kasrylewce tacy znawcy i spece, którzy orzekli, że w rękach chłopaka tkwi prawdziwy talent twórcy. Gdyby mieszkał w dużym mieście, byłby z niego... Bóg wie kto. Na razie jednak... oby mu ręce uschły, gdyż zdążył już porysować, pociąć wszystkie ławki i pulpity w bożnicy. Wystrugał na nich ludzi i, nie przymierzając, świnie. Za te świnie dostało mu się od ojca, matki, rebego, szamesa367 i łaziebnego. Kto tylko miał Boga w sercu, ten nie poskąpił mu razów.
— Niesłychane! Słyszeliście, na co sobie ten smarkacz pozwolił? W świętym przybytku — świnie!
Ale to wszystko niczego chłopca nie nauczyło. Odziedziczona widocznie po biblijnym rzeźbiarzu Becalelu368 iskra twórcza nie dawała mu tak długo spokoju, dopóki jego talent nie objawił się w całej swojej krasie i potędze. A objawił się tak, jak na tym świecie objawiają się wielkie talenty w cudownych wynalazkach.
Było to na kilka dni przed świętem Purim. Z tej okazji rodzice kupili mu drewnianą grzechotkę i drewnianą kołatkę. Noach dokładnie je obejrzał, po czym rozebrał na części i z powrotem złożył. I wtedy przyszedł mu do głowy pomysł, że sam potrafiłby wystrugać taką grzechotkę, przy której wysiadłyby wszystkie na tym świecie grzechotki. Do tego brakowało mu dwóch rzeczy: drewna i narzędzi, czyli scyzoryka. Co więc należy zrobić? Co do drewna, nie ma zmartwienia. Może je łatwo podwędzić spod pieca. Ale skąd wziąć narzędzia? Gdzie zdobyć scyzoryk? I tu znowu zaświtała mu w głowie pewna myśl. (Główka pracuje). Wziął grzechotkę z kołatką i poszedł na plac targowy. Sprzeda je, a za uzyskane pieniądze kupi sobie scyzoryk. Zdarzyło się jednak nieszczęście. (Tak bywa ze wszystkimi wynalazcami). Pierwszy klient, do którego się zwrócił z propozycją sprzedania grzechotki, wziął go za rękę i zaprowadził prosto do ojca.
— Co się stało, reb369 Naftali, że pański malec handluje grzechotkami?
Najmłodsze nawet dziecko zdaje sobie sprawę, że nasz wynalazca, zanim tato zaczął go dokładnie wypytywać, dostał najpierw po twarzy. Na co dziecku potrzebne są pieniądze? I kiedy Noach ze łzami w oczach wyznał mu całą prawdę, dostał dopiero solidne lanie. Na koniec ojciec powiedział do niego: „Głupi jesteś! Osioł z ciebie do kwadratu!” A potem ojciec kupił mu scyzoryk i sam wybrał mu najlepsze drewno do strugania. Noach zabrał się pilnie do roboty. W ciągu jednego dnia wystrugał kilka grzechotek, które wywołały u ludzi prawdziwy zachwyt i podziw. Pod adresem Naftalego, ojca wynalazcy, posypały się gratulacje: