Wtedy on:

— Kto to jest, kim są i czym się zajmują?

Naprędce zmyślam jakieś imię, wyciągam je, że tak powiem, z Agady32 i odczepiam się od niego. Zostawia mnie w spokoju i kieruje się do Żyda w podartym kożuszku. Każe mu wykupić bilet. Żydek w kożuszku wzrusza ramionami:

— Co tam! Gdzie tam! Nie wiem, czy posiadam choć jeden grosz przy duszy.

— To już trzeci raz w tym tygodniu, jak jedzie pan bez biletu — konduktor Josl jest wyraźnie zły. Gniewa się.

— No to co? Mam z tego powodu iść na piechotę? Czy mam dla ciebie kraść? — Żyd w kożuszku jest także zły.

Josl konduktor macha ręką i podchodzi do zmarzniętego Żyda bez kożuszka. Ten udaje, że śpi.

— Przepraszam, proszę wykupić bilet!

Żyd udaje, że wyrwał się z głębokiego snu. Trze ręką o rękę.

— Bilet — powtarza Josl konduktor.