— A z czym ma być bulion? Z grysikowymi kostkami, z macą42, czy też z migdałami?
— Niech będzie, z czym pani chce. Grunt, żeby był bulion.
— A kiedy chce pan mieć ten bulion?
— Co znaczy kiedy? Natychmiast!
— Co znaczy — powiada ona — natychmiast! Przecież pan chciałby zapewne, aby bulion był z kury. Jaki bowiem smak ma bulion bez kury? A kurę trzeba najpierw złapać, potem zanieść do rytualnego rzeźnika, oskubać, spreparować, posolić, oblać wrzątkiem, wymoczyć i postawić na ogień. Daj Boże, abym zdążyła przed nocą.
— W takim razie niech pani poda byle co. Może być kawałek mięsa, troszkę zupy, jajecznica z kilku jaj. A może ma pani coś słonego?
— Dziwny Żyd — zwraca się do starego. — Wszystko by chciał... Śledzie, jeśli ma pan ochotę, mogę zrobić.
— Niech będzie śledź, aby szybko.
— A jak pan sobie życzy? Z cebulką?
— Z cebulką!