Tę samą rolę, jaką w wielkim mieście odgrywają dziś gimnazjaliści i studenci, spełniali niegdyś w małych miastach uczniowie ujezdnoj. Brakowało im tylko mundurków. Poza tym byli to bohaterowie w pełnym tego słowa znaczeniu. Mogli robić wszystko, czego nie wolno było zwyczajnym chłopakom z chederu. Mogli sobie pozwolić, dla przykładu, płatać figle szamesowi205, kąpać się w rzece poza terenem wydzielonym do kąpieli, dowcipkować i nabijać się z kogo tylko chcieli, a nawet prowadzić rozmowy z dziewczynami, ale wyłącznie z dobrych domów. A dziewczęta za nimi przepadały.
Muszę w tym miejscu zauważyć, że te rozmowy nie miały nic wspólnego z flirtem ani romansem. Były wyrazem najczystszych i najświętszych uczuć, jakie tylko istnieć mogą w stosunkach między młodymi Żydami obojga płci. Nie będzie chyba przesadą, jeśli powiem, że stosunki między aniołami nie mogłyby być bardziej czyste i bardziej niewinne od tych, które istniały między córką kantora i młodym bohaterem niniejszej biografii. Gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do ich pierwszego spotkania, trudno dziś dokładnie ustalić. Nie jest to zresztą takie ważne. Innej okazji oraz innego miejsca spotkania poza sobotą po południu i poza mostem prowadzącym na Pidworki w mieście nie było. Nie wiadomo, kto pierwszy przemówił i co było przedmiotem rozmowy. Zaczęło się to chyba od pewnego przenikliwego spojrzenia. Potem pojawił się uśmiech. Po nim nastąpiły, jakby niechcący, dotknięcia łokciami. Wreszcie czapka została zdjęta i zdrastie206. Potem już bez pośrednictwa czapki: — Kak pożiwajetie?207 — Później, przy następnej okazji, zatrzymują się już na kilka minut, rozmawiają na mało ważne tematy i umawiają się na następne spotkanie:
On: Do widzenia!
Ona: Kiedy? Znowu w sobotę?
On: A kiedyż, jeśli nie w sobotę?
Ona: Gdzie? Znowu tutaj na moście?
On: A gdzież by?
Ona: Może w innym miejscu?
On: A mianowicie?
Ona: Gdzie pan będzie w święto Symchat Tora w czasie hakafot208?