— A kto jest tym łamaczem kości?

— To już moja sprawa... Co to za prośba?

Szolem wyciąga z kieszeni grubą kopertę i wręcza ją subiektowi. List ten powinna pańska narzeczona przekazać córce kantora, a odpowiedź mnie, rozumie się przez pana. Subiekt bierze list do ręki, ogląda ze wszystkich stron kopertę i powiada:

— I to wszystko? Zajdź do mnie jutro, dostaniesz odpowiedź.

Kamień z serca! Nazajutrz Szolem otrzymał od subiekta wiadomość, że odpowiedzi jeszcze nie dostał. — Przyjdź jutro, na pewno już będzie.

Następnego dnia znów to samo. Nie ma odpowiedzi. Tym razem Szolem zauważył, a może mu się tylko wydawało, że subiekt jakoś dziwnie uśmiecha się pod nosem. Do tego podejrzenia doszło następne. Subiekt w pewnym momencie westchnął i rzekł:

— Gdybym to ja umiał pisać tak, jak ty.

— Skąd wiesz, jak piszę?

— Moja narzeczona powiedziała mi to.

— A skąd wie twoja narzeczona?