— To co to jest?
— Tombak.
— Co to znaczy tombak?
— Tombak, to tombak. Ani mosiądz, ani miedź, tylko tombak.
I Henzel zdejmuje z oka szkło powiększające, zabiera się do swojej roboty i więcej nic nie mówi.
Ten właśnie zegarek młody wędrowiec chciał sprzedać zegarmistrzowi w małym miasteczku. Stary zegarmistrz był nieco głuchawy. Miał uszy zatkane watą. Niby tak ma wyglądać lepszy kupiec. Między młodzieńcem a zegarmistrzem zawiązała się taka oto rozmowa:
Młodzieniec: — Dzień dobry, panie zegarmistrzu! Czy ma pan jakieś porządne zegarki?
Zegarmistrz: — A ile zegarków potrzebuje młodzieniaszek?
Młodzieniec: — Jeden.
Zegarmistrz: — A jaki zegarek życzy sobie pan? Srebrny, złoty?