Wszystko straszne sans rire pince’y2.

Reszta słucha, oczy mruży,

Kpiąc po trosze sobie z pryka

I z tego, który bajdurzy,

I z tego, który to łyka.

«Z uwielbienia pełnym łonem

Stawam tu, czcigodny panie,

Z sercem... te... tak przepełnionem...

Że mi ledwo tchu już stanie.

Twe zasługi są tak duże,