Twój Stach.

V.

Drogi Fredziu.

Słuchaj, drogi chłopie, jeżeli chcesz mnie wyrwać z strasznie przykrego położenia, to pożycz mi do 1-go października sto guldenów. Zostałem przez niemieckiego nakładcę, który mnie tu do Monachium zwabił, haniebnie oszukany i jestem teraz na lodzie.

Pomóż mi, jeśli możesz, a pod słowem honoru na 1-go października z długu się uiszczę.

Piszę wielką rzecz o Szopenie, to mi paręset guldenów przyniesie i wtedy natychmiast ci oddam.

Zrób mi tę wielką przysługę, a dali Bóg, nigdy ci tego nie zapomnę.

Jedna jeszcze rzecz.

Masz moje listy pisane do Dagny. Jesteś dżentelmenem, więc ani na sekundę nie byłem o nie niespokojny, bo wiedziałem, że żadnego użytku z nich nie zrobisz — teraz proszę cię, zniszcz je, ani ty, ani ja nie jesteśmy długowiecznymi, a ja byłbym szczęśliw, żeby śladu po mnie nie zostało.

Do tego stopnia ci ufam i wierzę, że wiem, iż ich nawet nie czytałeś.