Tęskno mi rzeczywiście za krajem, jak wielkiemu patriocie na wygnaniu, i nic dziwnego przecież w tym być nie powinno.

Z natury jestem odludek, wstydliwy (i jak!) i między obcymi, z Polakami tutejszymi mało mię co wiąże lub nic, i zbliżenie do nich rozdrażniłoby mię jeszcze więcej.

I nigdy co prawda nie umiałem wyjeżdżać bez rozpaczy i strachu omal że nie dziecka. Trudno mi bardzo przychodzi zaaklimatyzować się choć na krótko: zdaje mi się, iż obowiązkiem człowieka jest zająć jeden kąt i wytrwać w nim do śmierci, nic więc dziwnego, iż z takimi pojęciami muszę uczuwać trochę dotkliwie zmianę warunków i otoczenia.

A tylu ludziom byłoby tu dobrze i miło: toteż nienawidzę podróżujących i zmieniających kąty, a nawet im współczuję.

Z Petersburga 5 lat temu uciekłem po 8 dniach racjonalnego kształcenia się, a miałem zamiar zostać 2–3 lata.

Pierwsze pół roku w Krakowie szalałem, najlepiej lubiłem chodzić w stronę dworca, i ludzie wracający do swoich lub domu byli dla mnie uosobieniem szczęścia. To wszystko we mnie pokutuje, w przeciwstawieniu do sztuczki mojej malarskiej, która wymaga ruchu, blagi, świata, życia, użycia, a ja jestem tylko prowincjonalnym chorym i wiecznie zmartwionym sobą lub drugimi, niedołęgą lub „konserwatystą”.

Trzeba jednakże dać dobrej i łaskawej tak dla mnie Pani parę treściwych odpowiedzi. Wystawa, można już teraz powiedzieć, skończyła się powodzeniem literackim (według mnie); rzecz prosta, iż po napisaniu szumnej tyrady Gide’a oglądały różne literaty i artysty, i zaproszone gady te moje mazaniny, i to ma tę dobrą stronę na razie, iż łatwiej mi będzie teraz na jakiej większej solidniejszej wystawie, np. Salon d’Automne, coś wystawić i być przyjętym.

Na otwarciu nie byłem, zaziębiłem się „straszliwie” wówczas, no i przez wrodzoną skromność. Malarze francuscy, jako ludzie pogodni i z humorem, oglądali moje malunki prawdopodobnie jak krepę zrudziałą...

W przeddzień otwarcia widziałem się z jednym z nich, któren obszedł salkę, popatrzył na obrazki, bez namysłu podszedł do mnie i powiedział: „Bardzo smutne”.

Nie wiem, czy obrazy z treści czy z wykonania natchnęły go tą uwagą.