— Baudelaire to wielki, bardzo wielki poeta, ale to nie jest oryginalny prozaik; on zawsze tłumaczy Poego, nawet wtedy, kiedy go nie tłumaczy i kiedy chce być samym sobą.
— Ach, nowy dreszcz! Nigdy publiczność nie dowie się, co to za rozpacz, stronica którą człowiek z siebie wypruwa i która nie chce się urodzić...
— Wracając do poprzedniego, trzeba powiedzieć, że i tak literatura dziś jest dość swobodna. Weźcie wiek XVIII; filozofowie, członkowie akademii, wysługujący się, żyjący z pensji wielkich dam lub starej Geoffrin...
— Z tym wszystkim, i mężczyźni i kobiety myśleli jakoś żywiej w XVIII wieku niż dzisiaj. Wystarczy czytać ówczesną korespondencję, aby się o tym przekonać.
GONCOURT: — Bo też jak my żyjemy wszyscy! Taine kładzie się spać o dziewiątej, wstaje o siódmej rano, tkwi do wieczora w bibliotece; wieczorem matka, fortepian... Flaubert jak przykuty do łańcucha pracy. My z bratem, bez cienia rozrywki, poza jakimś szperaniem u antykwariuszy...
— Życie to jest taka praca, tyle zajęcia, taki trud, że ludzie tacy jak my będą sobie musieli powiedzieć w godzinę śmierci: „Czyśmy żyli?”...
— A Sainte-Beuve? Pracuje od ósmej rano do piątej; od piątej do szóstej przechadza się, aby nabrać apetytu. We wtorki zaprasza na obiad swego sekretarza i jakąś damulkę...
SAINTE-BEUVE: — Wolę pracę niż nudę...
Sainte-Beuve opowiada, jak był za młodu internem u św. Ludwika, mieszkał na najwyższym piętrze i żył tak samotnie, że w ciągu siedmiu miesięcy nikt nie wszedł do jego izdebki, tylko matka, i to jeden raz... Od tego czasu odczuwa te melancholie, te osamotnienia, potrzebuje ludzi, musi mieć w jadalni kobiety, koty..
Taine zaczyna mówić o swojej młodości, o długich godzinach spędzonych w nieopalanym pokoiku przyjaciela, studenta medycyny, gdzie było tylko łóżko, stół, dwa stołki i szkielet. Medyk ów oddawał się bardzo ciekawym studiom socjologicznym; umarł mając dwadzieścia pięć lat... W tym pokoiku (powiada Taine), jak w wielu innych podobnych, roztrząsano kwestie bardzo rewolucyjne z niesłychaną odwagą, bezwzględnością, energią. Mówiono wszystko, co może przejść przez głowę młodości która nie żyje, nie bawi się, nie używa...