— Tak, to wasze pokolenie młodych nie miało młodości; wyrośliście zamarynowani w pracy, nauce, analizie.

— Zbroiliśmy się na podbój społeczeństwa...

— No i wyszło z was pokolenie krytyków; niczego nie poznaliście wprost, wszystko przez książki.

— Wyrasta dziś rasa młodych pożeraczy papieru, z oczami, które znają tylko farbę drukarską, pokolenie literatów bez namiętności, bez temperamentu. ślepych na kobiety, na kwiaty, na dzieła sztuki, na cudy natury, i myślą że będą pisali książki! Książki wartościowe powstają tylko jako reakcja na wzruszenia. Na to, aby zrobić w literaturze coś dobrego, trzeba żeby wszystkie zmysły były jak wielkie otwarte okna...

— Dzisiejsza młodzież dzieli się na dwa światy absolutnie różne, między którymi nie ma możliwego kontaktu ani zbliżenia: fircyki116 z bezprzykładnie pustą głową, i obóz pracowników najbardziej zażartych na pracę, jacy istnieli w jakiejkolwiek epoce: generacja odcięta od świata, skwaszona samotnością, gorzka, prawie groźna.

GAUTIER: — Cała ta teoria wyrzeczeń jest idiotyczna. Kobieta, zażywana jako środek przeczyszczający, nie niweczy bynajmniej idealnych aspiracji. Im więcej się wydaje, tym więcej się nabywa... Ja, na przykład, zrobiłem dywersję w romantycznej szkole zdechlaków. A wcale nie byłem silny wówczas, dopiero stałem się silny przez gimnastykę. Miałem kochankę suchotnicę, przepędziłem ją. Wziąłem tęgą dziewczynę mojego wzrostu...

Wszczyna się rozmowa o stanie duszy po zaspokojeniu miłosnym. Jedni mówią o smutku, drudzy o uldze. Flaubert oświadcza, że tańczyłby przed lustrem.

— Balzac uważał, że w akcie miłosnym filtruje się czystą substancję mózgową; dramatyzował tę stratę do niemożliwości! Pewnego ranka przyszedł do Gavarniego i rzekł: „Dziś w nocy straciłem książkę!”

— Ze mną, to szczególne, powiada Turgieniew; dopiero potem wchodzę w kontakt ze światem, z otoczeniem... Rzeczy odzyskują realność, której nie miały na chwilę przedtem... Czuję się sobą... stół, który stoi obok, staje się z powrotem stołem... Tak, stosunki między moim ja a naturą nawiązują się, odnawiają...

— Urocze są te nasze sobotnie obiady. Mówi się o wszystkim, każdy spowiada się po trochu...