— Wiecie jak Michelet dzieli panowanie Ludwika XIV: przed fistułą i po fistule.
GAUTIER: — Kiedy przeszłość religijna i monarchiczna zniszczeje zupełnie, może ludzie zaczną sądzić przeszłość literacką; może zdarzy się, że pomieszczą wyżej Balzaka od Moliera, i spostrzegą, że Wiktor Hugo jest największym poetą francuskim.
— Czytałem znów Wiktora Hugo. Uderzyła mnie przepaść, jaka istnieje dziś między artystą a publicznością. Niegdyś człowiek taki jak Molier był tylko myślą swojej publiczności, był — aby tak rzec — na jej poziomie. Dziś wielcy ludzie są wyżej, a publiczność niżej.
FLAUBERT: — Tak, Hugo to człowiek, w którego skórze najchętniej człowiek by się znalazł.
— Nie — odparł Sainte Beuve — w literaturze nie chciałoby się nie być sobą.... Chciałoby się przyswoić sobie pewne właściwości kogoś innego... ale zawsze zostając sobą.
FLAUBERT: — Ciekawe jest, że u Wiktora Hugo, który ma ambicję uchodzić za myśliciela, uderza brak myśli.
— Nie można mówić o myśli ani o braku myśli u niego. Hugo to natura. On, zamiast krwi, ma w żyłach sok, jak drzewo.
— Brak myśli byłby w istocie dziwny przy jego apetycie. Bo najwięcej myśli ma człowiek po obiedzie. Zdaje się, że żołądek wydziela myśl, niby rośliny, wypacające natychmiast liśćmi wodę, którą się je podlało.
— Ależ poezja...
NEFFTZER: — Poezja jest wtedy piękna, kiedy jest idea.