Ale słyszę wołanie konduktora: „Maj, 1929!” Czas wysiadać.
Czy Napoleon istniał
Od czasu do czasu spotykają mnie ze strony czytelników wzruszające dowody zainteresowania. To wyrazy sympatii, to wymyślania, dochodzące do epitetów niezmiernie drastycznych; za jedne i za drugie, nie mogąc na wszystkie odpowiadać oddzielnie, na tej drodze serdecznie dziękuję.
Niekiedy spotykają mnie jeszcze wymowniejsze znaki pamięci. Nie wspominam mego „świętopierza”, bo to wypadło opłakanie134: budzik i trochę kwiatków! Myśl była zdrowa, ale — jak się okazało — przedwczesna.
Ale raz po raz któryś z czytelników przysyła mi jakąś ciekawą książeczkę. Czasem imiennie, czasem bez. Nie dalej jak w tym samym domu, mam sąsiada bibliofila, który, od czasu do czasu, spuszcza mi z góry jakiś starożytny tomik, oprawny w skórę, ślicznie pachnący stęchlizną.
Co do mnie, nie jestem niestety bibliofilem, brak mi na to czasu i środków. Książka ma dla mnie wartość użytkową, co zresztą nie wyklucza sentymentu. Świeżo przesłano mi, wraz ze zbiorowym listem, jedną, która mnie szczególnie ucieszyła. Mała książeczka francuska, wydana w r. 1854, pod tytułem Ucieszne historie o cesarzu Napoleonie. Ten maleńki tomik — opisuję go tu dla amatorów — jest dość dziwną mieszaniną. Jest tam sławna Historia Napoleona opowiedziana w stodole, wyjęta, jak wiadomo, z Lekarza wiejskiego Balzaka; są i inne opowiastki Fryderyka Soulié135, i Grób Napoleona, i tabela chronologiczna chlubnych czynów cesarza. Wszystko to nie ma w sobie nic tak „uciesznego”; ot zwykłe nabieranie na tytuł, znam się na tym. Ale, pod koniec książeczki, podskoczyłem zelektryzowany: widzę, ni mniej ni więcej, tylko przedruk słynnego traktatu rzekomego pana J.B. Pérès136, bibliotekarza miasta Agen, pod tytułem: Jako Napoleon nigdy nie istniał.
Słyszałem nieraz o tym traktacie (wydanym po raz pierwszy znacznie wcześniej), ale go nigdy nie widziałem na oczy; połknąłem go tedy z ciekawością. Tytuł w całości brzmi: Jako Napoleon nigdy nie istniał, wielki błąd, źródło nieskończonej ilości błędów historii XIX wieku.
Rozumowanie jest takie: Napoleon nigdy nie istniał; jest to ucieleśniony mit słoneczny.
A oto dowody: nazywa się Napoleon; jasnym jest, że to imię jest przeobrażeniem imienia Apollon, słońce. Apollon znaczy „niszczyciel ludzi”, z powodu szkód, jakie wyrządził Grekom pod Troją. Właściwe imię rzekomego cesarza brzmiało Neapoleon (tak brzmi napis na kolumnie Vendôme), to ne jest wzmocnieniem, znaczy zaiste.
Matka cesarza zwała się Letycja: co znaczy radość, co znaczy jutrzenka rodząca słońce. Wiadomo, że matka Apollina nazywała się Leto.