Syn Letycji miał trzy siostry — trzy gracje — i czterech braci, co wyraża cztery pory roku. Z trzech braci Napoleona, trzej byli królami; jeden król, to wiosna władnąca137 kwiatami; drugi, lato władnące zbożem, trzeci — jesień, owocami. Czwarty nie był królem, bo z czterech pór roku zima nie włada niczym.

Wedle tej samej legendy, Napoleon miał dwie żony: i Słońce miało, wedle legendy, dwie: Księżyc i Ziemię. Z jedną, Luną, słońce nie miało potomstwa; z drugą, Ziemią, miało jednego syna. Wedle wierzeń egipskich, był to mały Horus, wyobrażający ziemię zapłodnioną przez słońce: rzekomy syn Napoleona miał się też urodzić 20 marca, na zrównaniu wiosennym.

Powiadają, że Napoleon urwał łeb hydrze rewolucji: ta hydra, to wąż Python, który terroryzował Grecję i którego zabił Apollon. Rewolucja jest również mitem, pochodzi od słowa revolutus, wąż zwinięty w kłębek.

Ów rzekomy wojownik XIX wieku miał dwunastu marszałków czynnych i czterech nieczynnych. Dwunastu czynnych, to dwanaście znaków zodiaku, pod dowództwem słońca; czterej nieczynni, to cztery nieruchome punkty kardynalne.

Powiadają o Napoleonie, że przebiegał chlubnie strony Południa, ale że nie zdołał wedrzeć się na Północ. Jest to znamieniem biegu słońca, które włada na południu.

I tak dalej, i tak dalej, autor przeprowadza swoją tezę jeszcze daleko bardziej drobiazgowo a ściśle logicznie. Kończy konkluzją, że rzekomy bohater jest tylko alegorią, a wiara w niego jest nieporozumieniem między mitologią XIX wieku a historią.

Co sądzić o tym pisemku?

Pierwsza myśl, która się nasuwa, to że autorem jego jest wariat lub przynajmniej człowiek pomylony. Bywają tacy. Pamiętam takiego pana Ostaszewskiego138, który całe życie pracował nad teorią, że słońce znajduje się w środku ziemi, to zaś, co widzimy na niebie, jest tylko jego refleksem. I francuski wydawca zastanawia się, co o tym myśleć. Zrazu przypuszczał, że to niewczesny żartowniś, ale doszedł do wniosku, że nie. Wydawca mniema, że to jakiś uczony, kryjąc się pod pseudonimem, chciał sparodiować teorię pana Dupuis139, a w szczególności jego dzieło pod tytułem: Początek wszystkich religii. P. Dupuis (1742–1809) był to wielki pogromca mitologii; był pierwszym, zdaje się, twórcą owej tak dziś utartej teorii, że starożytne podania o bogach, półbogach i bohaterach są to jedynie symbole systemu słonecznego. Poglądom tym długo opierały się poetyczne dusze, których wyobraźnia nie chciała się rozstać z pięknem greckich bajek.

Otóż, autor tej rozprawki miał na celu sparodiować wywody pana Dupuis i doprowadzić je do absurdu. Istotnie, wyobraźmy sobie, że od czynów Napoleona dzieli nas nie parę dziesiątków lat, ale wieki; że nie ma dokumentów, tak jak my ich nie mamy do owych legendarnych dziejów; gdzież wówczas dowód, że Napoleon nie był jedynie mitem słonecznym? Prawdę jego ocala jedynie to, że... żyją ludzie, którzy go widzieli. Ale i to, czyż to jest dla nas argument? Wszak co dzień widują ludzie zjawy na seansach, a nauka mówi, że to niczego nie dowodzi.

Ale możliwe jest, że wydawca nie chciał, czy nie mógł powiedzieć wszystkiego. Bo oto na końcu tej rozprawki jest taki dopisek: