PS. Moglibyśmy przytoczyć jeszcze, na poparcie naszej tezy, znaczną ilość dekretów królewskich, których niewątpliwe daty sprzeczne są z panowaniem Napoleona; ale mieliśmy swoje powody, aby nie czynić z nich użytku.

Zdaje się, że tu jesteśmy w domu. Autor ubił co najmniej dwa ptaszki na jeden strzał. Wiadomo, że Ludwik XVIII, wszedłszy do Francji, przy pomocy obcych wojsk, zaczął szumnie datować swoje dekrety „dziewiętnastym rokiem swego panowania” — od śmierci rzekomego Ludwika XVII-go — starając się stworzyć tym samym fikcję, że Napoleon nie istniał, w czym szli mu na rękę usłużni dworacy. Dwadzieścia lat bohaterskiej historii Francji wymazano! Napoleon w istocie stawał się mitem słonecznym! Autor zatem tego żartu, pisząc satyrę na teorię pana Dupuis, uderzył mimochodem w śmiesznostkę niezbyt popularnego monarchy. Czy wszyscy go zrozumieli?

*

Od jednego z czytelników otrzymałem następujący list:

Panie Boyu! Przeczytałem artykuł pana, Czy Napoleon istniał? Otóż, taki sam artykuł istnieje w polskim języku. W r. 1908–1909 ukazał się artykuł, czy też broszura (dobrze nie pamiętam) A. Niemojewskiego140 o Chrystusie, w której udowadniał, że to mit-legenda. Jako odpowiedź na artykuł Niemojewskiego ukazał się artykuł księdza zdaje się że Kłopotowskiego czy Godlewskiego, iż Napoleon nie istniał. Artykuł ten był drukowany w jakimś piśmie katolickim w Warszawie, które przyniósł nam do 4 klasy gimn. ks. prefekt Antoni Montak, obecnie proboszcz pod Warszawą. Zachodzi pytanie, czy autor Polak znał broszurę francuską, czy nie, czy popełnił plagiat, czy też nie, czy wreszcie obrał metodę dowodzenia ad absurdum, jak nieraz używa się w matematyce, ażeby dowieść prawdy?

Artykuł ma dużo wspólnych cech podobieństwa; w ten sam sposób tłumaczono imię, skład rodziny, ilość marszałków itd.; na dowód przytoczono masę wyjątków z poetów polskich, i to jedynie nam się najbardziej podobało...

Warto utrwalić przyczynę zjawienia się artykułu o Napoleonie napisanego przez polskiego księdza; może potem kiedyś ktoś znowu porówna i dociekać będzie, co księdza zmusiło do napisania artykułu o Napoleonie...

Szanownemu czytelnikowi powiedzieć mogę tyle: owa francuska broszurka o Napoleonie ukazała się i po polsku, bezimiennie, jako tłumaczenie pod tytułem Dowód, że Napoleon nigdy nie istniał, wielkie erratum (1837, Poznań, J.J. Heine). Zdaje się, że jest dziś bardzo rzadka; niedawno udało mi się ją nabyć przypadkowo. Jest to wierny, choć nieco skrócony przekład francuskiego oryginału: jedynie końcowa Uwaga tłumacza odbiega od francuskiej Uwagi wydawcy, kończąc słowami, których w oryginale nie ma:

Miałbyż autor powyższego dzieła, które we Francji i w Niemczech oczy wszystkich na siebie zwróciło, innego nie mieć celu, jak niejako dla igraszki fakta141, których tysiące świadków jeszcze żyją, przybrać w postać bajeczną? Nie miałże innego ważnego zamiaru? Nie jestże dziełko to parodią na Życie Jez. Chrystusa przez Straussa142?

Gdyby kilka wieków później pismo powyższe na świat było wyszło, niezawodnie wznieciłoby wątpliwość o prawdziwości historii wieku 19-go; dzisiaj satyry któż by nie poznał?