Patrzy, komu by tu postawić kolację:

Wyszło wprawdzie z krzaków panienek ze sto,

Lecz zdawały mu się nie dość comme il faut72.

Nieco już nerwowy przebiega ulice,

Coś, gdzieś, kiedyś słyszał o cygar fabryce

Zatem w tamtę stronę szybko zwraca chód,

Patrzy: dobra nasza, jest towaru w bród.

Zajął pod latarnią dogodną pozycję,

Zwraca do dziewczęcia grzeczną propozycję,

Lecz nim jeszcze zdążył w rozmowę się wdać,