Wybrał się dziadek aż pod Górę Jasnom,

Myślał, że grosik uzbira, tymczasem

Wrócił ciupasem.

Tego widoku dożył dziadek stary,

W całem klasztorze nic, jeno dziandary,

Sytkie osoby duchowne a święte

Pod klucz zamkniente.

Dziwne tu rzeczy bajom sobie ludy,

Że się tam działy straśne jakieś cudy:

Niby że ojce porobieły świeństwa