Wreszcie znużony i syt już igraszek

Wracasz do domu: własny kluczyk masz;

Słychać szmer jakiś: zaglądasz przez szparkę:

I jak tu człowiek się nie cieszyć ma — ?

Tam ktoś... ten... tego... właśnie twą kucharkę.

Pomyślisz sobie: dobrze, że nie ja!

Śmiejesz się błogo przed zamknięciem powiek

I dziękczynienia czynisz korny gest —

Byle chciał tylko, znajdzie szczęście człowiek,

Nie ma co mówić: dobrze jest, jak jest!