Zerwać nici tych szantaży,
Śluza przekleństw się otwiera:
«Puchu marny» et cetera!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pójdź, mój paziu, chwile płyną,
Nie dla nas ta gra słów pusta,
Gdy pić zechcesz życia wino,
Zawsze znajdziesz moje usta.
Choć pod oknem trubadury
Giną w lirycznej agonii,