— Mylisz się. Zresztą nie będziesz chyba tak naiwny, żeby sprawę kierować do sądu.
— Nie. Will, nie będę tak naiwny. Ale co byś powiedział na przykład o podrożeniu kauczuku?
— Żartujesz!
— Nie. Mam wrażenie, że z chwilą gdy skończymy tę miłą pogawędkę, każę wysłać depeszę, by podwyższono ceny o dwadzieścia procent.
W aparacie zaległo milczenie.
— Jak ci się to podoba? — z uśmiechem zapytał Paweł.
— Słuchaj, Dalcz — odezwał się wreszcie chrapliwy głos — to... to jest... łajdactwo, ty tego nie możesz zrobić!
— Ja wszystko mogę zrobić, mój drogi — łagodnie odpowiedział Paweł.
Znowu Willis umilkł. Oczywiście wiedział, że to nie były żarty.
— Więc dobrze — zdecydował się — dziś jeszcze jadę do Europy.