Samochód zawracał.
— Doprawdy, panie dyrektorze, mogłabym wrócić tramwajem. Robię tyle kłopotu...
— Dlaczego nie pomyśli pani — uśmiechnął się do niej — że sprawia mi przyjemność swym towarzystwem?
Zerknęła nań z ukosa i pomyślała, że Krzysztof nic nie przesadził. Paweł Dalcz musiał się podobać kobietom. Odpowiedziała z cieniem kokieterii:
— Cóż ja, panie dyrektorze, pan w ogóle na kobiety nie zwraca uwagi...
— Ja?... Z czego to pani wnioskuje?
— Pan jest taki poważny.
Zamyślił się. Miała wrażenie, że sprawiła mu przykrość, i nie wiedziała, co ma powiedzieć. I tak podziwiała własną odwagę. Jeszcze przed kilku miesiącami każdy dyrektor, a naczelny tym bardziej, był dla niej czymś groźnym i niedosięgalnym. Dopiero flirt z Krzysztofem ośmielił ją nieco.
— Ma pani rację. Jestem za poważny. Dlatego nie mogę podobać się kobietom. Prawda?
— Ależ bynajmniej! — zaprotestowała.