— Jakich objawów, u licha?
— Oczarowania. Widzisz, wuju, sam sobie jesteś winien. Sprowokowałeś moje najście.
— Zechciej dać spokój rebusom, moja Nito — powiedział poważnie i strofująco.
Uderzyła rękawiczkami po kolanach:
— Wiesz, że to „moja Nito” brzmiało zbyt sucho. Spróbuj cieplej. Na przykład takim głosem drżącym z niecierpliwości pożądania: „moojaa Niitoo”.
Wybuchnęła śmiechem i z rozmachem siadła na kanapce:
— Nie obawiaj się, wuju, nie oszalałam. A naprawdę, to ty jesteś wszystkiemu winien. Przyznaj się: mówiłeś kiedyś moim rodzicom, że jestem diabelnie ładna, czy coś w tym guście?
Paweł wzruszył ramionami:
— Możliwe. Nie zamierzam zaprzeczać ci twojej urody.
— Otóż wysłali mnie, bym wypróbowała jej działanie na tobie.