— Zresztą — powiedziała — dziwię się, że ty, artystka, dopatrujesz się w nim urody. Niestety, jest aż nadto pospolity... Co nie koliduje z jego stroną wewnętrzną... Ani z nazwiskiem.

Mika zapytała obojętnie:

— Jednak musi reprezentować pewne wartości, skoroś postanowiła zostać jego żoną?

— Och, moja złota, to raczej dowód, że w sobie nie widzę żadnych wartości, uprawniających do podwyższenia skali wymagań.

W jej głosie zabrzmiało rozdrażnienie, i Mika natychmiast to spostrzegła, bo powiedziała:

— Bardzo cię przepraszam, Niro. Nie chciej mego pytania rozumieć, jako zamiaru zaglądania do twoich spraw intymnych.

Nira jednak nie skorzystała ze sposobności do odwrotu. Rozgniewana, zaśmiała się:

— Cóż w tem intymnego?

— Nie mówmy już o tem. Jakże, czy babcia nie pisała?

— Owszem, mówmy — uparła się Nira. — Chcę wiedzieć, co w tem widzisz intymnego?