— I będziemy hulać?
— Niczem miljonerzy.
— To pysznie! I pozwolisz mi na ruletkę?
— O, to w pewnych granicach. Ruletka wymaga zimnej krwi.
— Ale będziemy wszędzie mieszkać razem. Będę uchodziła za twoją żonę, dobrze?
— Na ten hazard mogę ci pozwolić.
Rozgorączkowana nadmiarem planów, nie mogła usiedzieć spokojnie.
— Tak, tak — powtarzała. — Spędzić po ludzku takich kilka miesięcy, a potem... Potem niech się dzieje, co chce.
Nagle zasępiła się.
— Ale ja przecie nie mam ani sukien, ani kapeluszy, ani nic. To, co mi zostało, to straszne, już dawno wyszło z mody.