— Może pan lodów zafundujesz — odezwał się elegant — pannę Julcię trochę podstudzić?
— Nie bądź taki mądry — zażartował zięć dozorcy — sam ją przygrzewasz, to i sam podstudź.
— I owszem — nie dał się stropić kawaler — dlaczego nie. Ja się mogę dołożyć do tych lodów...
Zrobił efektowną pauzę i dodał:
— ...z gębą.
Wszyscy zaśmieli się, a Murek zapytał dozorcę:
— A do mieszkania można?
— A można.
— Co pan taki nierozmowny przy niedzieli? — zaczepił go jeszcze czeladnik ślusarski.
— Dyć bez ten gorąc! O, przystał do człowieka — ofuknęła go dozorczyni.