— A właśnie, że nie!

— I bardzo... bardzo ryzykowna.

— Dlaczego?

— Niechże się pani zastanowi! Uroiła pani sobie, że spotkany na ulicy włóczęga jest ideałem uczciwości i szlachetności...

— Przypuśćmy, że uroiłam, i cóż z tego?

— A to z tego, że sprowadza go pani do swego mieszkania. I zostaje pani z nim we dwójkę, z obcym drabem, który może być najgorszym bandytą!

Zaśmiała się:

— Jestem zbyt biedna, bym miała się bać rabunku.

Murek zniecierpliwił się:

— Ale nie chodzi o rabunek!