Murek wzruszył ramionami:
— Ach, była tam taka awantura, strzelanina. No, i mnie uważali za jednego z inspiratorów.
— Jakto? — krzyknęła Kosicka. — Przy stacji Majdanowo?
— Tak.
— W końcu lutego?
— Zgadza się — potwierdził Murek.
— I pan w tem brał udział?...
Uroczyście wstała i wyciągnęła doń rękę:
— Niech pan pozwoli, że uścisnę pańską dłoń.
Murek uśmiechnął się: