Murek zaśmiał się:
— Za kąt też trzeba płacić.
Kosicka bębniła palcami po stole:
— A chce pan dostać stałą i godną pana pracę?
— Pewno.
— No, to doskonale. Doskonale. Ja mam do pana zaufanie. Odrazu wprawdzie niepodobna, ale jestem przekonana, że wkrótce rzecz będzie załatwiona.
— Byłbym pani wdzięczny — bez wiary powiedział Murek.
— Zatem musimy się umówić — tonem dyspozycji rzekła Kosicka. — Niech pan zaraz jutro przyjdzie na róg Grzybowskiej i Żelaznej. Wieczór, godzina ósma punkt. Ja tam przyjdę. Zrobione?
— Zrobione.
— No, to cieszę się, a teraz dowidzenia. Muszę już iść i tak pewno się spóźnię.